Jaki wpływ ma na nas catcalling?

Od małego

Odkąd opuścimy matczyne łono, bardzo szybko rozumiemy, że obok kobiecego ciała nie przechodzi się obojętnie. Uczy się nas, że prawdziwą kobietę cechują krągłości, więc nie jesteś już tak prawdziwa i atrakcyjna, jeśli ich nie posiadasz. Nie wspominając o wiedzy i wewnętrznym pięknie, wychowuje się nas, wmawiając, że gdy ktoś inny ocenia nasze ciało, możemy dodać sobie dziesięć punktów do samooceny. Zatem rośniemy i jako pięciolatki, idąc do sklepu, słyszymy „hej maleńka, chciałbym zobaczyć, co masz pod spódniczką”. Zanim skończymy dziesięć lat, spotkamy jeszcze kilku takich starszych panów. Nie czujemy się komfortowo, dlatego że taki komentarz dotyka naszej intymności – czegoś co należy chronić. Ale przecież nasza mama kiedyś powiedziała, że tak się nas komplementuje, a każdy dookoła twierdzi, że to żart. Bardzo nieśmieszny dla nas, dzieci, które nawet jeszcze nie wiedzą, skąd się biorą niemowlaki.

Jesteśmy naszymi ciałami

Nieświadomie, ale bardzo szybko, nakładamy na siebie ciężar bycia „obiektem podlegającym seksualizacji”. Nie możemy zakładać zbyt obcisłych rzeczy, bo widzi się w tym podstęp i zachęcenie do czegoś więcej.
Dookoła nas słyszymy matki, wojujące ze skąpymi strojami naszych koleżanek, zamiast z zagubionymi umysłami swoich synów. Mając kilkanaście lat, zrozumiemy, że nieważne, co mamy do powiedzenia, to w pierwszej kolejności spojrzy się na rozmiar naszej miseczki oraz jak okrągłą mamy pupę.

Coraz starsze

Nasi nauczyciele ignorują jawne komentarze dotyczące pośladków klasowej koleżanki, kiedy próbuje powiesić zegar na ścianie. Zanim dostąpimy do matury, nie będziemy tak samo patrzeć na swoje ciało. Fakt, że należy ono do wszystkich, do których nie powinno, wpędza nas w mylne, że coś jest z nim nie tak. Jak skończymy studia, będziemy bardzo drażliwe na seksistowskie komentarze. Przy poznawaniu pierwszego chłopaka, przepełni nas strach, że nie doceni się nas za intelekt, lecz za ciało. A jak urodzi nam się córka, pod presją naszych koleżanek matek, same zaczniemy biegać za nią z centymetrem i nożyczkami, aby przedłużyć jej sukienkę – rozpoczniemy walkę z wiatrakami.